RSS
piątek, 05 stycznia 2018

Królewicz obudził się dzisiaj o 5 rano czyli całkiem przyzwoita pora, zazwyczaj budzi się o 4 lub 3.40. Tym razem sprawcą był kaszel, bo królewicz jest przeziębiony. Całe królestwo stoi więc na baczność i próbuje królewicza przekonać do inhalacji, co nie jest łatwe bo królewicz boi się inhalatora strasznie. Metoda jest więc taka. Tata królewicza trzyma inhalator i próbuje dmuchać mu nim w usta, królewicz zasłania się rękami jak może, więc mama królewicza daje mu laptopa, trzyma jego dłonie i całuje paluszki królewicza, którą to czynność on bardzo lubi więc łaskawie daje się zinhalować. Wcześniej wrzeszczał i uciekał po całym domu, więc punkt, który teraz mamy jest super. Królewicz nie mówi, ale to nie jest aż takim problemem dla rodziców królewicza bo po czterech latach obsługi królewicza matka wie co on chce, wystarczy tylko jak spojrzy lub zamruczy wymownie i już wszystko jasne. Oczywiście, że marzy się matce królewicza aż on powie mama, albo dajcie mi wszyscy święty spokój, ale mamy to już przepracowane, przepłakane i będzie co ma być. Dlaczego nasz synek to królewicz, bo jak się urodził to przepłakał pierwsze cztery miesiące swojego życia, więc rodzice jak paziowie latali wkoło niego próbując rozgryźć o co chodzi. W wieku 20 miesięcy królewicz dostał diagnozę autyzmu i tak sobie żyjemy w naszym królestwie, gdzie wszystko jest podporządkowane pod królewicza, którego wszyscy bardzo kochamy i uwielbiamy, co nie znaczy, że jest lekko i nie marzymy, że królewicz obudzi się pewnego dnia i zawoła "paziowie do mnie".

09:00, nomadkaa
Link Dodaj komentarz »